środa, 24 września 2014

Rozdział 3 : "Spotkanie i Śniadanie"


Doszła na miejsce o 20:45. Była w samą porę. „Spóźnia się już 5 minut” myślała gdy nagle usłyszała znajomy głos.
- Hej Elsa! Przepraszam za spóźnienie.
- Hej ślimaku. – roześmiała się w raz z niebieskookim.
- Dobra co robimy ?
- Możemy się gdzieś przejść. O mam pomysł ! Zaprowadzę cię w moje ulubione miejsce.
Szli gdzieś pół godziny. Rozmawiali wtedy o wszystkim i o niczym. Po prostu cieszyli się swoim towarzystwem. Elsa zaprowadziła go na dach wielkiego budynku.
- To jest właśnie moje ulubione miejsce. Widać z niego całe miasto. I jest tu przyjemnie zimno.
- Przekonałaś mnie tym zimnem. – odparł Jack. – Co dzisiaj robiłaś oprócz pisania z przystojniakiem. – białowłosy uśmiechnął się słodko.
- Czekaj. Skąd wiesz że pisałam z tym chłopakiem z 3e ? – zapytała Elsa z równię słodkim uśmiechem. Jack spojrzał na nią ze smutkiem. – Przecież tylko żartuje. Spokojnie. W sumie odkąd przestaliśmy pisać spałam. W nocy jakoś nie mogłam. A ty?
- Pytasz czy nie mogłem spać czy co robiłem ? – zaśmiał się cicho.
- Oczywiście o to drugie.
- A wiesz przyszły Roszpunka, Merida i Czkawka. Więc najpierw zjedliśmy lody, porozmawialiśmy, pośmialiśmy się, pograliśmy i oni poszli. Nic ciekawego.
- O lody. Może kupmy sobie po lodzie i połaźmy po mieście.
- Jak dla mnie bomba.
- To dawaj.
Zeszli z budynku i kierowali się w stronę rynku. Kupili sobie po lodzie. I zaczęli rozmawiać. Rozmawiali tak jeszcze przez dwie godziny siedząc na ławce w parku.  Naglę Elsa oparła się o ramię Jacka.
- Hej Elsa.  Bez takich jesteśmy tylko przyjaciółmi.- powiedział to z szerokim uśmiechem na twarzy, lecz ona go już nie słyszała bo zasnęła.
- No super. – powiedział Jack.
Wziął ją na ręce i zaniósł do domu. Nie do jej domu tylko do swojego.
- Dobra możesz spać w moim pokoju. Ja prześpię się na kanapie. – ściągnął jej tylko buty i kurtkę. Przykrył kołdrą i życzył słodkich snów.
On
poszedł spać na kanapę w pokoju gościnnym.
Obudziła się rano w nieznajomym sobie miejscu. Wyszła z pokoju. Gdy schodziła po schodach zobaczyła śpiącego na kanapie Jacka. Uśmiechnęła się widząc że niebieskooki śpi z otwartą buzią z której kapie mu ślina.
- Dora musi tu mieć coś do jedzenia. Zrobię mu śniadanie. Okej ma jajka, …. I to koniec. No super Jack. Co ty jesz chłopie ? O jest jeszcze sok pomarańczowy. Już wiem co zrobię.
Jacka obudził zapach dobiegający z kuchni.  Poszedł w tym kierunku i to co zobaczył go zaszokowało.
- Hej Jack. Ślinisz się przez sen. – powiedziała Elsa.
- Hej Elasa. Też się cieszę że cię widzę.
- Może się ubierzesz co ?
- A co nie podoba ci się moja piżama?
- Jack, ale ty nie masz piżamy.
Niebieskooki dopiero teraz zauważył że stoi w bokserkach w śnieżynki. Zarumienił się i wyszedł się ubrać. Gdy wrócił śniadanie było już na stole.
- Smacznego. – powiedziała do niego Elsa.
- Dziękuje i nawzajem.  – powiedziałem z uśmiechem na ustach.
- Możesz mi powiedzieć co w ogóle robiłam w twoim łóżku w twoim domu ? – zapytała Elsa.
- Pamiętasz wczoraj rozmawialiśmy na ławce i ty nagle zasnęłaś. Niezły z ciebie śpioch. – powiedział z słodkim uśmiechem.- A że nie wiedziałem  gdzie mieszkach wiozłem cię do siebie.
- O dziękuje. I przepraszam że zasnęłam.
- Nic się nie stało. Ej która w ogóle jest  godzina ?
- Jest 10:10.
- Nie powinniśmy być w szkole ?
- W sobotę ?
- Okej dzisiaj sobota. Nie idziemy do szkoły. To co ja będę dzisiaj robić ?
- Możemy zaraz wpaść do mnie. – powiedziała Elsa.
- Z chęcią zobaczę gdzie mieszkasz. Następnym razem będę mógł zanieść cię do twojego domu.
- Ha ha ha. Nie będzie następnego razu. – powiedziała Elsa. Widząc minę Jacka szybko dodała. – Chodzi mi oto że więcej nie zasnę gdy będziemy się widzieć.
- Okej. Elsa wiesz muszę ci coś powiedzieć… - nie dane mu było dokończyć bo rozległ się dzwonek do drzwi.


niedziela, 21 września 2014

Rozdział 2 : "Randka? Nie to tylko spotkanie..."


Czekał na nich jeszcze pięć minut. Kiedy ich wreszcie zobaczył powiedział.
- Czy ja muszę dzisiaj na wszystkich czekać?
- O co ci chodzi? A właściwie co ty tu robisz ? – zapytał Czkawka. 
- Wiesz do dzisiaj się tu uczę a ty ?
- To wiem. Ale co ty tu robisz tak wcześnie ? Zawsze się spóźniasz a dzisiaj wcześniej. Łał.
- To tak. Gdzie Merida ? – zapytał Jack.
- Zaraz będzie wstąpiła do sklepu do coś.
- Okej. To idziemy czy czekamy?
- Chodźcie chłopaki. Ruda powiedziała że dołączy do nas później.
Dopiero teraz niebieskooki spostrzegł jak ubrana jest Roszpunka. Miała na sobie różową bluzkę na krótkim rękawku z czarnym kołnierzykiem, ciemną spódnice, czarny pasek i czarne buty na koturnie. Były bardzo podobne do butów Elsy które miała wczoraj.
- No co idziemy ?
- No chodźcie.
Zostawiła Jacka samego i poszła do klasy. Dopiero teraz przypomniała sobie że ma muzykę i będzie musiała śpiewać przed całą klasą. I jeszcze teraz dojdzie do jej klasy Jack z przyjaciółmi.

- Nareszcie doszliście. – powiedział nauczyciel.
- Przepraszamy za spóźnienie. – powiedział Czkawka, a Roszpunka powtórzyła po nim.
- Jack. Powiedz przepraszam. – powiedziała mu po cichu Blondyna.
- Co? Aha. Przepraszam za spóźnienie. – nawet nie spojrzał na profesora. Całą uwagę skupił na białowłosej piękności. Podszedł do jej ławki i zapytał się.
- Czy tę miejsce jest wolne?
- Jasne że tak. Siadaj. – powiedziała Elsa.
Czkawka usiadł obok dziewczyny w blond włosach. A Roszpunka koło jakiegoś chłopaka.
- Dobrze więc możemy zacząć lekcje. – powiedział nauczyciel. – Na kim skończyliśmy ostatnio. Niech no spojrzę do dziennika. No tak. Proszę Elsę na środek.
Elsa wstała i stanęła na środku.
- Czy muszę przy wszystkich ?
- Tak musisz.
- Dobrze więc zaśpiewam piosenkę pod tytułem „Let it go”
Elsa zaczęła śpiewać. Ma naprawdę piękny głos, pomyślał Jack. „Stary zastopuj bo się naprawdę zakochasz.” Gdy niebieskooka skończyła wszyscy zaczęli klaskać. Ona zaczerwieniła się i szybko usiadła w swojej ławce.
- Bardzo dobrze. Dostajesz szóstkę.
- Na szczęście.
Cała lekcja minęła spokojnie. Jacka, Roszpunkę i Czkawkę zdziwił brak Meridy.
* DRYŃ DRYŃ *
Resztę dnia spędzili w szkole. Gdy ich lekcje się skończyły, poszli do domu.
Jackowi bardzo się nudziło więc napisał do Elsy.
- Hej Ekstra Lasko :D
- Hej Super Ciacho. Nie obrazisz się jeśli zmienię ci nazwę ? : )
- Zależy na jaką :P
- Na przykład, może yyyy … Jack :D Tak po prostu ?
- Obrażę się :(
- Oj :(
- Żartowałem możesz zmienić. Ale musisz zapisać tak „Jack :* „
- Spoko. To ty mnie zapisz tak „Elsa <3”
- Już tak cię mam. :* :P
- O słodki jesteś :D
- Oj wiem przecież. Dobra a teraz poważnie. Ładne zdjęcia sobie zrobiłaś na moim telefonie :)
- Ty mnie gorsze :D
Spędzili na pisaniu jeszcze godzinę. Elsa pożegnała się i napisała że napiszę jeszcze wieczorem.
*DING DONG* rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Cześć. – powitał gospodarz. – Co wy tu robicie ?
- Nie chciało nam się siedzieć w domu. A ty zawszę masz wolną chatę więc przyszliśmy.- powiedziała Merida. –Coś przyniosłam. – pokazała mu torebkę z lodami.
- W takim razie wchodźcie. – powiedział Jack uśmiechając się pod nosem.
Siedzieli u Jacka jakieś 3 do 4 godzin. Najpierw zjedli lody. Pogadali z godzinę, pośmiali się trochę. A potem grali na konsoli .
 
  
Oczywiście grał tylko Jack z Meridą. Roszpunka rysowała coś w swoim pamiętniku, a Czkawka robił lekcje na poniedziałek .  Po graniu (rysowaniu oraz odrabianiu lekcji) wszyscy się zebrali i poszli do domu. Było gdzieś około 20:00.  Białowłosy szukał telefonu, gdy nagle usłyszał dźwięk przychodzącego sms-a. Jack znalazł telefon i przeczytał wiadomość, a było w niej napisane tak.
- Hej Jack :D Jeśli nie masz nic do roboty to może się spotkamy. Pójdziemy gdzieś i porozmawiamy :) Jeśli chcesz się spotkać to możesz mnie znaleźć w parku obok szkoły o 20:45.
Do zobaczenia :*
Jack mimowolnie się uśmiechnął. Popatrzył na zegarek „ Jest 20:05 mam jeszcze 40 minut. Zdarzę się wykąpać. W co ja mam się ubrać. Hmmm. Może popsikam się perfumami od Roszpunki. Dała mi je na ostatnie urodziny i może jeszcze… Czekaj. Stop. Czym ja się tak przejmuje. Przecież to tylko przyjacielskie spotkanie. Nie randka. Dobra. Koniec. Idę się kąpać.”
Wykąpał się. Ubrał czarne buty, czarne spodnie, czarną bluzkę i granatową skórę. Rękawy od kurki podwiną więc teraz wyglądała jakby była 3\4 . Wyglądał naprawdę ładnie. Wyszedł i zamkną drzwi.
Napisała że napisze wieczorem. Teraz musiała się przespać. Nie spała całą noc bo myślała o NIM . Oczywiście tylko jako jej przyjaciel, a nie …. chłopak.  Zasnęła w mgnieniu oka. Obudziła się o 19:50. Myślała co by tu zrobić gdy nagle przypomniała sobie że miała wieczorem napisać do białowłosego. Zaczęła pisać. Gdy skończyła wysłała wiadomość i pomyślała. „ Mam jeszcze dużo czasu. Pójdę do wanny. A w co ja mam się ubrać ! O nie ! STOP FILM. Przecież nie idę na randkę to tylko przyjacielskie spotkanie.” Wykąpała się. Ubrała czarne lity, legginsy z wysokim stanem, top w którym było widać jej pępek i czarną skórę.  „Poczekam na niego w parku.” Pomyślała wychodząc z domu. 

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 1 : "Poznanie"


Po zamknięciu drzwi nauczyciel kontynuował lekcję.
- Dobrze to na czym skończyliśmy zanim nam ktoś przerwał ? – zapytał profesor. 
- Elsa miała śpiewać. –krzykną ktoś w klasie. - A no tak. Elso zapraszamy na środek.
*DRYŃ,DRYŃ * Rozległ się dźwięk dzwonka.
- Uratowana przez dzwonek. – powiedziała cicho Elsa.
Przed wyjściem z klasy leżał niebieski telefon.
- Czy ktoś zgubił telefon? – zapytał nauczyciel. Odpowiedziała mu cisza. - Czyli nie. Czy ktoś wie kogo jest ten telefon ?
- Ja wiem. – powiedziała Elsa. Naprawdę tylko się domyślała kogo może być ten telefon.
-Proszę weź go i oddaj właścicielowi.
- Dobrze profesorze. – wzięła telefon i wybiegła z klasy szukać właściciela.
- Ej dawajcie strzelimy sobie selfi w nowej szkole. – powiedział Jack szukając telefonu. – Widział ktoś mój telefon? - Poczekaj może dałeś mi go żebym ci schowała w torebce. – Roszpunka zaczęła szukać, lecz nie znalazła.
- Nie ma. Może wypadł w tej klasie.
- Pojadę zobaczyć. –odpowiedział Frost. Gdy tak jechał, na zakręcie wjechał w piękną dziewczynę o białych włosach, wielkich, niebieskich oczach i małym nosku. Miała na sobie białą sukienkę i czarne buty na koturnie.
- O mój boże. Przepraszam cię  bardzo. Nic ci się nie stało? – zapytał Jack.
- Myślę że nie. – powiedziała białowłosa.- O to ty.
- Znamy się ?
- Wjechałeś dzisiaj na lekcję muzyki do pana Sebastiana. Uratowałeś mnie przed zbłaźnieniem się. - Naprawdę ? Dlaczego ?
- Miałam zaśpiewać. A ja naprawdę nie lubię przy kimś śpiewać. Ale dobrze się złożyło że na mnie wleciałeś. Mam twój telefon.
- Skąd wiedziałaś że jest mój? - Wiesz jest niebieski tak jak ty. A poza tym pozwoliłam sobie obejrzeć zdjęcia.   - A no tak.  Spoko.
Zaśmiali się obydwoje. - Teraz możesz mówić że na ciebie poleciałem.
- Hahaha. Śmieszne. – powiedziała białowłosa. - Czekaj pomogę ci wstać. -O dziękuje.
Gdy wstawali patrzyli się na siebie swoimi błękitnymi oczami.
- A ja dalej nie wiem jak ty się nazywasz.
- A no tak. Jestem Elsa.

- Cześć jestem Jack.

- Miło mi cię poznać Jack.-
Stali przez parę minut nic nie mówiąc. Wpatrywali się w siebie, gdy naglę oderwał ich czyjś głośny głos.
- Hej Frost! Znalazłeś go ?! O tutaj jesteś. A ta lasia to kto ? – zapytała Merida. - To nie żadna „lasia” tylko Elsa.
- O hej miło mi cię poznać. Jestem Merida. – powiedziała Ruda. - Ja jestem Czkawka. A ta blondyna która tu idzie nazywa się Roszpunka.
- O …. w końcu … was … dogoniłam… - powiedziała zdyszana Roszpunka.
- To może zdejmij te buty. Będziesz chodzić równo z nami. – powiedziała jej Merida. - Chyba sobie żartujesz. OMG … AAAAAAA !!!
- Blondi co jest ? – zapytał przestraszony Jack.
- Jakie masz piękne buty! A w ogóle jak się nazywasz? – zapytała się blondynka.

- Hej Roszpunka  jestem Elsa i dziękuje za komplement. Tez masz ładne buty.
- Dziękuje. – odpowiedziała Roszpunka. - Ja muszę lecieć na lekcję, więc do zobaczenia jutro. – powiedziała Elsa.
- Pa. – powiedzieli wszyscy.
 Gdy białowłosa odchodziła odwróciła się i popatrzyła jeszcze raz na Jacka swoimi wielkimi, niebieskimi oczami.
 Jack poczuł coś czego jeszcze nigdy nie czuł. On chyba się zakochał. „Nie. Stop. Ja się nie zakochuje. Mogę mieć każdą dziewczynę. Nic nie czuje. A zresztą nie jestem nawet z „tych” czasów.”  Mówił sobie w duchu.
- Hej Jack? Ziemia do Jacka. – z rozmyśleń wyrwała go Merida.
- Yyy… co ?
- Wracamy do domu? – zapytał Czkawka. - Tak jasne.
Gdy wracali do Jacka ktoś zadzwonił.
- Halo?
- Jack ? Mówi Elsa z twojej szkoły. - Elsa ? Skąd masz mój numer ? – zapytał z uśmiechem na twarzy Jack.
- Nie mam go. Mam twój telefon, a ty masz mój. Musieliśmy się zamienić.
Jack spojrzał na telefon i powiedział po cichu.
- Jak mogłem nie zauważyć.
- Spotkajmy się jutro i wymieńmy się.
- Jasne może  być tam, gdzie na ciebie wpadłem ?
- Może być. Do jutra, Jack.
Rozłączyła się z naprawdę wielkim i szczerym uśmiechem.
„Boże zakochałam się. O nie, nie, nie. Nie możesz. On na pewno ma już  jakąś dziewczynę. A nawet jeśli nie to ja mu się nie spodobam.”
Jack ubrał się dzisiaj jeansy, czarne trampki, białą bluzkę i swoją niebieską bluzę.
Przyszedł w umówione miejsce i czekał na Elsę. Gdy w końcu się pojawiła powiedział.
- Hej śli…. – chciał powiedzieć „śliczna” ale w porę się powstrzymał – maku .
- Ślimaku ? – zapytała dziewczyna.
- No tak ile mam czekać.
- A no tak. – roześmiała się a chłopak poszedł w jej ślady. – Przepraszam że tak długo. Musiałam czekać na moją siostrę.
Masz mój telefon ?
- Oczywiście że mam. Po to tu dzisiaj przyszedłem.
-  Myślałam że dzisiaj zaczynasz tu naukę.
- W sumie też ale przyszedłbym na 2 albo 3 lekcję.
Zaśmiali się. Jack musiał przyznać że Elsa naprawdę ładnie się śmieje.
- Masz – podał jej telefon – zapisałem tam swój numer. Szukaj pod Super  Ciacho.
- Hahahahah. Proszę też się zapisałam. Ale ty szukaj pod Ekstra Laska. Ej a takie osobiste pytanie …
- No dawaj.
- Farbowałeś kiedyś włosy ?
- No coś ty. Hahahahahhahah. A ty ?
-  Nie. Mam takie od urodzenia.
- Są naprawdę piękne.
- Dziękuje. – powiedziała Elsa rumieniąc się. – Może chodźmy już na lekcję.
- Jak chcesz to już idź. Ja poczekam na przyjaciół.
- Okej. Odezwiesz się jeszcze? – spytała Elsa z nadzieją w głosie.
- Oczywiście że tak.
- To ja idę. Pa. To znaczy do zaraz.


- No do zaraz.


_________________________________________________
Mam nadzieję że się podoba :D Dopiero zaczynam :) Komentujcie jeśli się wam coś nie podoba i jeśli podoba to też ! 

Prolog :D


Siedzieli w ławkach gdy naglę do ich klasy weszło, a może raczej wjechało dwoje nowych uczniów. Dziewczyna miała długie, kręcone, rude włosy. Ubrana była w krótkie spodenki, czerwoną poszarpaną bluzkę, czarne trampki i koszule przewieszoną w pasie. Chłopak miał śnieżnobiałe włosy. Na stopach nosił ciemno niebieskie buty, głowę zdobił kaptur od bluzy również miał odcień ciemnego niebieskiego, spodnie miał czarne i podziurawione gdzie nie gdzie. Za nimi do klasy weszła dziewczyna z chłopakiem. Dziewczyna miała różową spódniczkę, włożoną do niej białą koszule i beżowe buty na obcasie. Jej naprawdę dłubie blond włosy były zaplecione w warkocza. Chłopak miał czarne VANSY, jasno brązowe  spodnie i zielony sweterek. Włosy miał poczochrane, ale nie odejmowały mu uroku.
- Co się tutaj dzieje ?! – zapytał zdezorientowany nauczyciel.
- Byłem pierwszy, przegrałaś. – powiedział białowłosy. - Hahahhaha, chyba śnisz. Ja byłam pierwsza. – powiedziała ruda. - Co się tutaj dzieje?! – zapytał ponownie nauczyciel. Tym razem nie zdezorientowany tylko zły. - O bardzo pana przepraszamy prawna Merida? – powiedziała blondyna. – Jack ?
- Tak. Przepraszamy. – powiedzieli chórem.
- Wy to pewnie Jack, Merida, Roszpunka i Czkawka. O ile dobrze pamiętam zaczynacie dopiero jutro.
- Tak dopiero jutro. Przepraszamy za to wtargnięcie. – powiedział Czkawka.
- To może my już sobie pójdziemy. – powiedział Jack , po czym staną na desce i wyjechał z klasy. Z korytarza było słychać tylko głośne – Dowidzenia! - Tak no właśnie dowidzenia. – powiedział Czkawka. – Dziewczyny pożegnajcie się z panem.
- Dowidzenia. – powtórzyła Merida wyjeżdżając z klasy.
- Naprawdę przepaszmy. Dowidzenia.
*TRZASK* Zamknęły się drzwi.