niedziela, 21 września 2014

Rozdział 2 : "Randka? Nie to tylko spotkanie..."


Czekał na nich jeszcze pięć minut. Kiedy ich wreszcie zobaczył powiedział.
- Czy ja muszę dzisiaj na wszystkich czekać?
- O co ci chodzi? A właściwie co ty tu robisz ? – zapytał Czkawka. 
- Wiesz do dzisiaj się tu uczę a ty ?
- To wiem. Ale co ty tu robisz tak wcześnie ? Zawsze się spóźniasz a dzisiaj wcześniej. Łał.
- To tak. Gdzie Merida ? – zapytał Jack.
- Zaraz będzie wstąpiła do sklepu do coś.
- Okej. To idziemy czy czekamy?
- Chodźcie chłopaki. Ruda powiedziała że dołączy do nas później.
Dopiero teraz niebieskooki spostrzegł jak ubrana jest Roszpunka. Miała na sobie różową bluzkę na krótkim rękawku z czarnym kołnierzykiem, ciemną spódnice, czarny pasek i czarne buty na koturnie. Były bardzo podobne do butów Elsy które miała wczoraj.
- No co idziemy ?
- No chodźcie.
Zostawiła Jacka samego i poszła do klasy. Dopiero teraz przypomniała sobie że ma muzykę i będzie musiała śpiewać przed całą klasą. I jeszcze teraz dojdzie do jej klasy Jack z przyjaciółmi.

- Nareszcie doszliście. – powiedział nauczyciel.
- Przepraszamy za spóźnienie. – powiedział Czkawka, a Roszpunka powtórzyła po nim.
- Jack. Powiedz przepraszam. – powiedziała mu po cichu Blondyna.
- Co? Aha. Przepraszam za spóźnienie. – nawet nie spojrzał na profesora. Całą uwagę skupił na białowłosej piękności. Podszedł do jej ławki i zapytał się.
- Czy tę miejsce jest wolne?
- Jasne że tak. Siadaj. – powiedziała Elsa.
Czkawka usiadł obok dziewczyny w blond włosach. A Roszpunka koło jakiegoś chłopaka.
- Dobrze więc możemy zacząć lekcje. – powiedział nauczyciel. – Na kim skończyliśmy ostatnio. Niech no spojrzę do dziennika. No tak. Proszę Elsę na środek.
Elsa wstała i stanęła na środku.
- Czy muszę przy wszystkich ?
- Tak musisz.
- Dobrze więc zaśpiewam piosenkę pod tytułem „Let it go”
Elsa zaczęła śpiewać. Ma naprawdę piękny głos, pomyślał Jack. „Stary zastopuj bo się naprawdę zakochasz.” Gdy niebieskooka skończyła wszyscy zaczęli klaskać. Ona zaczerwieniła się i szybko usiadła w swojej ławce.
- Bardzo dobrze. Dostajesz szóstkę.
- Na szczęście.
Cała lekcja minęła spokojnie. Jacka, Roszpunkę i Czkawkę zdziwił brak Meridy.
* DRYŃ DRYŃ *
Resztę dnia spędzili w szkole. Gdy ich lekcje się skończyły, poszli do domu.
Jackowi bardzo się nudziło więc napisał do Elsy.
- Hej Ekstra Lasko :D
- Hej Super Ciacho. Nie obrazisz się jeśli zmienię ci nazwę ? : )
- Zależy na jaką :P
- Na przykład, może yyyy … Jack :D Tak po prostu ?
- Obrażę się :(
- Oj :(
- Żartowałem możesz zmienić. Ale musisz zapisać tak „Jack :* „
- Spoko. To ty mnie zapisz tak „Elsa <3”
- Już tak cię mam. :* :P
- O słodki jesteś :D
- Oj wiem przecież. Dobra a teraz poważnie. Ładne zdjęcia sobie zrobiłaś na moim telefonie :)
- Ty mnie gorsze :D
Spędzili na pisaniu jeszcze godzinę. Elsa pożegnała się i napisała że napiszę jeszcze wieczorem.
*DING DONG* rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Cześć. – powitał gospodarz. – Co wy tu robicie ?
- Nie chciało nam się siedzieć w domu. A ty zawszę masz wolną chatę więc przyszliśmy.- powiedziała Merida. –Coś przyniosłam. – pokazała mu torebkę z lodami.
- W takim razie wchodźcie. – powiedział Jack uśmiechając się pod nosem.
Siedzieli u Jacka jakieś 3 do 4 godzin. Najpierw zjedli lody. Pogadali z godzinę, pośmiali się trochę. A potem grali na konsoli .
 
  
Oczywiście grał tylko Jack z Meridą. Roszpunka rysowała coś w swoim pamiętniku, a Czkawka robił lekcje na poniedziałek .  Po graniu (rysowaniu oraz odrabianiu lekcji) wszyscy się zebrali i poszli do domu. Było gdzieś około 20:00.  Białowłosy szukał telefonu, gdy nagle usłyszał dźwięk przychodzącego sms-a. Jack znalazł telefon i przeczytał wiadomość, a było w niej napisane tak.
- Hej Jack :D Jeśli nie masz nic do roboty to może się spotkamy. Pójdziemy gdzieś i porozmawiamy :) Jeśli chcesz się spotkać to możesz mnie znaleźć w parku obok szkoły o 20:45.
Do zobaczenia :*
Jack mimowolnie się uśmiechnął. Popatrzył na zegarek „ Jest 20:05 mam jeszcze 40 minut. Zdarzę się wykąpać. W co ja mam się ubrać. Hmmm. Może popsikam się perfumami od Roszpunki. Dała mi je na ostatnie urodziny i może jeszcze… Czekaj. Stop. Czym ja się tak przejmuje. Przecież to tylko przyjacielskie spotkanie. Nie randka. Dobra. Koniec. Idę się kąpać.”
Wykąpał się. Ubrał czarne buty, czarne spodnie, czarną bluzkę i granatową skórę. Rękawy od kurki podwiną więc teraz wyglądała jakby była 3\4 . Wyglądał naprawdę ładnie. Wyszedł i zamkną drzwi.
Napisała że napisze wieczorem. Teraz musiała się przespać. Nie spała całą noc bo myślała o NIM . Oczywiście tylko jako jej przyjaciel, a nie …. chłopak.  Zasnęła w mgnieniu oka. Obudziła się o 19:50. Myślała co by tu zrobić gdy nagle przypomniała sobie że miała wieczorem napisać do białowłosego. Zaczęła pisać. Gdy skończyła wysłała wiadomość i pomyślała. „ Mam jeszcze dużo czasu. Pójdę do wanny. A w co ja mam się ubrać ! O nie ! STOP FILM. Przecież nie idę na randkę to tylko przyjacielskie spotkanie.” Wykąpała się. Ubrała czarne lity, legginsy z wysokim stanem, top w którym było widać jej pępek i czarną skórę.  „Poczekam na niego w parku.” Pomyślała wychodząc z domu. 

1 komentarz:

  1. Rozmowa Elsy i Jacka była fajna i urocza. Ciekawe co z tym spotkaniem
    Czrkam na nexta

    OdpowiedzUsuń